Szukaj

niedziela, 10 kwietnia 2016

Cytrynowy ogród.

Lekki, puszysty biszkopt połączony z cytrynowym kremem - taki właśnie jest mój cytrynowy ogród. Dekoracja jest bardzo prosta, a przy tym robi wrażenie. Idealny jako wiosenny, letni tort urodzinowy bądź po prostu weekendowe ciasto. Ja zrobiłam go z pomocą małej, słodkiej Laury - dekoracja sprawiła jej największą frajdę. ;-)
Przepis wydaje się skomplikowany, ale w rzeczywistości jest prosty i zdecydowanie wart wykonania. 





Składniki na biszkopt:
- 8 jajek
- 8 łyżek cukru
- 8 łyżek mąki pszennej
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 cukry wanilinowe
- szczypta soli

Na lemon curd:
- 1/2 szklanki soku z cytryny
- 2-3 łyżeczki skórki z cytryny
- 1/2 szklanki cukru
- 3 żółtka
- 1/4 kostki masła

Na krem:
- 2 serki mascarpone 
- 1 mały kubeczek śmietany 36%
- 2-3 łyżki cukru pudru (do smaku, można dodać więcej)
- lemon curd

Dodatkowo:
-  białe pianki jojo
- kilka drażetek czekoladowych M&M

Zaczynamy od biszkoptu. Żółtka oddzielamy od białek. Białka ubijamy na sztywno z dodatkiem szczypty soli, pod koniec ubijania dodajemy 2 łyżki cukru. Żółtka ubijamy z resztą cukru i cukrem wanilinowym do uzyskania puszystej, jasnej masy. Do żółtek dodajemy pianę z białek i delikatnie, za pomocą trzepaczki kuchennej mieszamy by nie stracić objętości. Dodajemy mąkę i dalej mieszamy do dokładnego połączenia składników. Ciasto wykładamy na formę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy w temp. 185°C (z termoobiegiem) przez 25-30 minut (do suchego patyczka). Gotowy biszkopt wyjmujemy z tortownicy, odklejamy papier i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia.

Pora na lemon curd. W metalowej misce mieszamy za pomocą trzepaczki sok i skórkę z cytryny, cukier, jajka. Dodajemy pokrojone w kostkę masło i umieszczamy w kąpieli wodnej. Ciągle mieszając podgrzewamy nad parą aż masa zgęstnieje, może to potrwać jakieś 10-15 minut.
Gotową masę przelewamy do innej miski i przykrywamy powierzchnię folią, dzięki temu nie powstanie kożuch. Odstawiamy do lodówki na 3-4 godziny. Lemon curd można przechowywać w zamkniętym słoiczku nawet kilka dni.

Czas na krem. Kremówkę przekładamy do wysokiego naczynia, dodajemy szczyptę soli i ubijamy na sztywną pianę. W osobnej misce ubijamy krótko mascarpone, dodajemy do niego lemon curd i cukier puder. Dokładnie mieszamy. Do masy dodajemy bitą śmietanę i mieszamy trzepaczką. Gdyby krem był za kwaśny można dodać więcej cukru pudru.

Biszkopt dzielimy na dwie równe części. Na dolny blat wykładamy połowę kremu, dokładnie rozsmarowujemy i przykrywamy górnym blatem. Wykładamy resztę kremu i rozkładamy go równo zarówno na wierzch tortu jak i jego boki. 
Pianki jojo rozcinamy nożyczkami po przekątnej, tak powstają nasze płatki. Na torcie układamy kwiaty, w środek każdego wkładamy drażetkę M&M. 
Ciasto chłodzimy w lodówce przynajmniej 3-4 godziny.

Smacznego! :) 

Sernik z gorzką czekoladą.

Sernik. Temat rzeka. Każdy ma swój ulubiony przepis - ze spodem, bez, z polewą lub bez niej. Moja mama robi go zawsze z brzoskwiniami i aksamitną, puszystą pianką. Ja z kolei najbardziej lubię ten z samego sera, bez spodu i zbędnych dodatków.
Mój mąż już długo męczył mnie bym taki upiekła, więc zrobiłam go na Wielkanoc. Niestety zdjęcia złej jakości, robione w pośpiechu, ale przepis jest najważniejszy.
Sernik jest pyszny, idealnie kremowy, polewa dodaje mu smaku. Robi się go błyskawicznie, jak dla mnie to najlepszy sernik.




Składniki:

- 1kg twarogu półtłustego lub tłustego (ja użyłam z wiaderka, polecam ten z Piątnicy)
- 2 cukry wanilinowe lub laska prawdziwej wanilii
- 1 budyń waniliowy
- 130g masła
- 8 jajek
- 1 szklanka cukru

Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową, więc dobrze wyjąć je z lodówki kilka godzin przed rozpoczęciem pieczenia.
Całe jaja wbijamy do miski, dodajemy cukier i cukier wanilinowy i ubijamy na jednolitą masę. Po chwili dodajemy miękkie masło, ubijamy chwilę i dodajemy powoli twaróg. Na sam koniec dodajemy proszek budyniowy i dokładnie mieszamy. Masę serową przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy w piekarniku w temp. 170 stopni (bez termoobiegu) przez 60-70 minut. Po tym czasie wyłączamy piekarnik ale sernik zostawiamy w środku (z zamkniętymi drzwiczkami) na około pół godziny. Po tym czasie uchylamy piekarnik i pozostawiamy w nim sernik na kolejną godzinę - dwie. Kiedy już wyjmiemy ciasto z piekarnika zostawiamy je w formie do całkowitego wystudzenia, najlepiej na całą noc włożyć go do lodówki. Po tym czasie delikatnie wyjmujemy ciasto z formy. Dzięki temu, że pozostawimy ciasto do wystudzenia w piekarniku nie opadnie  tak bardzo, ani nie popęka.

Jeśli chodzi o polewę wystarczy rozpuścić dobrej jakości gorzką czekoladę (100-120g) w kąpieli wodnej, pod koniec dodając łyżkę masła. Polewę rozlewamy na powierzchni sernika i czekamy aż zastygnie.

Gotowe! :) 

niedziela, 28 lutego 2016

Tort z białą czekoladą i truskawkami.

Ten tort również zrobiłam z okazji swoich urodzin, tym razem dla gości, którzy odwiedzili mnie w sobotę.
Połączenie serka mascarpone z białą czekoladą jest po prostu... IDEALNE. Do tego doskonale uzupełniające całość truskawki. Tort bardzo prosty w wykonaniu, a przy tym efektowny. Zdjęcia przekroju nie udało mi się zrobić, tort zniknął sama nie wiem kiedy! :-) Ale nic straconego, bardzo mnie to cieszy i to najlepszy komplement ze strony moich bliskich! :-)







Składniki na biszkopt:
- 6 jajek
- 6 łyżek cukru
- 6 łyżek mąki pszennej
- 1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 cukry wanilinowe
- szczypta soli

Na krem:
- 2 serki mascarpone 
- 350g białej czekolady
- 200ml śmietany kremówki 36%
- 2 łyżki cukru pudru

Dodatkowo:
-  500-700g truskawek
- 50g białej czekolady (na polewę)


Zaczynamy od biszkoptu. Żółtka oddzielamy od białek. Białka ubijamy na sztywno z dodatkiem szczypty soli, pod koniec ubijania dodajemy 2 łyżki cukru. Żółtka ubijamy z resztą cukru i cukrem wanilinowym do uzyskania puszystej, jasnej masy. Do żółtek dodajemy pianę z białek i delikatnie, za pomocą trzepaczki kuchennej mieszamy by nie stracić objętości. Dodajemy mąkę i dalej mieszamy do dokładnego połączenia składników. Ciasto wykładamy na formę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy w temp. 185°C (z termoobiegiem) przez 25-30 minut (do suchego patyczka). Gotowy biszkopt wyjmujemy z tortownicy, odklejamy papier i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia.

 Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, odstawiamy do wystudzenia. Mascarpone i śmietana muszą być mocno wychłodzone. Śmietanę ubijamy na sztywno, pod koniec dodajemy cukier puder. W osobnej misce ubijamy serek mascarpone, dodajemy płynną ale już wystudzoną czekoladę, dokładnie mieszamy. Łączymy z bitą śmietaną.

Biszkopt dzielimy na 2 równe blaty. Na dolny blat wykładamy połowę kremu, układamy warstwę przekrojonych na pół truskawek i delikatnie przykrywamy je kremem. Całość przykrywamy drugą częścią ciasta, wierzch i boki smarujemy równo pozostałym kremem. Boki tortu dekorujemy plastrami truskawek, zaś górę polewamy roztopioną białą czekoladą. Środek ozdobiłam truskawkami w białej czekoladzie i listkiem mięty.

Tort należy schłodzić w lodówce przynajmniej 3-4 godziny.

Smacznego!

Tort kajmakowy z pralinkami.

Tort marzenie. Słodki, kremowy, rozpływający się w ustach. Do tego akcent chrupiących migdałów i  pralin. Tort zrobiłam z okazji swoich urodzin, zniknął błyskawicznie, a to mówi samo za siebie! :-)








Składniki na biszkopt:
- 8 jajek
- 8 łyżek cukru
- 8 łyżek mąki pszennej
- 1,5 płaskiej łyżki mąki ziemniaczanej
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 cukry wanilinowe
- szczypta soli

Na krem:
- 2 serki mascarpone 
- puszka kajmaku
- 200ml śmietany kremówki 36%
- 2 łyżki cukru pudru

Dodatkowo:
-  100g płatków migdałowych
- praliny ferrero rocher 


Zaczynamy od biszkoptu. Żółtka oddzielamy od białek. Białka ubijamy na sztywno z dodatkiem szczypty soli, pod koniec ubijania dodajemy 2 łyżki cukru. Żółtka ubijamy z resztą cukru i cukrem wanilinowym do uzyskania puszystej, jasnej masy. Do żółtek dodajemy pianę z białek i delikatnie, za pomocą trzepaczki kuchennej mieszamy by nie stracić objętości. Dodajemy mąkę i dalej mieszamy do dokładnego połączenia składników. Ciasto wykładamy na formę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy w temp. 185°C (z termoobiegiem) przez 25-30 minut (do suchego patyczka). Gotowy biszkopt wyjmujemy z tortownicy, odklejamy papier i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia.

Płatki migdałowe prażymy na suchej patelni, muszą się zarumienić do uzyskania złotego koloru. Wszystkie składniki na krem muszą być mocno schłodzone w lodówce. Śmietanę ubijamy na sztywno, pod koniec dodajemy 2 płaskie łyżki cukru pudru. W osobnej miseczce ubijamy przez chwilę serek mascarpone, dodajemy do niego 3/4 puszki kajmaku i ubijamy do powstania jednolitej masy. Dodajemy śmietanę i mieszamy. 

Biszkopt dzielimy na 2 równe blaty. Dolną część smarujemy pozostałym kajmakiem, następnie wykładamy 3/4 kremu. Przykrywamy drugim blatem, a na górze i bokach rozsmarowujemy pozostały krem. Dekorujemy uprażonymi migdałami i pralinami ferrero.

Tort powinien poleżeć w lodówce przynajmniej 3-4 godziny.

Smacznego! :) 




Jabłecznik z migdałami.





Składniki:
- 185g mąki pszennej
- szczypta soli
- 2 łyżki cukru 
- 110g zimnego masła
- 1 żółtko
- 2 łyżki zimnej wody

Nadzienie:
- 5 dużych jabłek
- cynamon (około 2 łyżeczek)
- 1-2 łyżki masła
- 4 łyżki cukru
- sok wyciśnięty z połowy cytryny

Dodatkowo:
- cukier puder
- 1/2 szklanki płatków migdałowych

W misce mieszamy ze sobą wszystkie suche składniki, dodajemy do nich pokrojone, zimne masło i szybko ugniatamy ręką. Po chwili dodajemy żółtko i wodę. Wyrabiamy (jak najszybciej) do połączenia składników i uzyskania gładkiej masy. Ciasto formujemy w płaski placek, wkładamy do torebki foliowej i chłodzimy w lodówce przez godzinę.
Po tym czasie wyjmujemy ciasto i rozwałkowujemy je na grubość mniej więcej 3mm. Najłatwiej to zrobić wkładając masę pomiędzy dwa arkusze papieru do pieczenia, nic się wtedy nie przylepia.
Ciasto nawijamy na wałek i przekładamy do formy na tartę, którą uprzednio należy lekko natłuścić masłem.
Dociskamy dokładnie palcami do powierzchni formy, nadmiar ciasta odcinamy z góry (wykorzystamy je później do zrobienia dekoracyjnej kratki).
 Całość nakłuwamy widelcem i chowamy do lodówki na 30-60 min. 
Pieczemy w temperaturze 190°C (bez termoobiegu) przez 30 minut.
Jabłka obieramy ze skórki, kroimy na ósemki. Na teflonowej patelni umieszczamy masło, cukier i cynamon - kiedy całość się rozpuści wrzucamy jabłka i smażymy przez 3-4 minuty. Jabłka należy delikatnie mieszać by nie złamać ich struktury. Cynamonu dodajemy wedle uznania, ja dałam 2 łyżeczki bo uwielbiam jego smak i aromat. Na koniec dodajemy sok z cytryny.
Podsmażone jabłka pozostawiamy do przestudzenia.

Na podpieczony spód z tarty wykładamy jabłka, na górze układamy kratkę z pozostałości surowego ciasta. Pieczemy w temperaturze 185°C (z termoobiegiem) przez 20 minut. 
Płatki migdałowe prażymy na suchej patelni do momenty uzyskania złotego koloru.

Smacznego! :) 

środa, 6 stycznia 2016

Mini roladki z piersi kurczaka nadziewane zielonym pesto i suszonymi pomidorami, otulone szynką szwarcwaldzką.

Witam! Dzisiaj propozycja na pyszny, szybki, efektowny obiad. Roladki robią się właściwie same, a ich przygotowanie jest bardzo proste. Są wyraziste w smaku, ale przy tym zachowują delikatność drobiowej piersi. Dzięki szynce nabierają ciekawego aromatu i są soczyste. Doskonale pasują do sałatki na bazie rukoli. 






Składniki dla 2 osób:
- 2 piersi z kurczaka, bez skóry (około 500g)
- pomidory suszone w oleju (6 sztuk)
- bazyliowe pesto (6 łyżeczek)
- szynka szwarcwaldzka (6 plasterków)
- pieprz czarny

Każdą z piersi dzielimy na 3 w miarę równe części, które delikatnie rozbijamy. Mięso pieprzymy z obu stron, jednak nie wolno go solić (zarówno pesto, pomidory jak i szynka są słone).
Każdy filecik smarujemy łyżeczką zielonego pesto, nadziewamy suszonym pomidorem i zwijamy w ciasną roladkę. Każdą roladkę dodatkowo owijamy plasterkiem szynki szwarcwaldzkiej.
Blaszkę do pieczenia smarujemy olejem z pomidorów, układamy roladki, skrapiamy je delikatnie albo olejem z pomidorów albo oliwą i zapiekamy w piekarniku nagrzanym do temperatury 180*C (z termoobiegiem) przez jakieś 20 minut pod przykryciem, a następnie 10-15 minut bez niego. 
Podajemy z sałatką, albo jako dodatek do pieczonych ziemniaczków i surówki. 
Smacznego! :)

niedziela, 3 stycznia 2016

Polędwiczka wieprzowa z prawdziwkami w sosie śmietanowym.

Proste, a przy tym wykwintne danie. Polędwiczka jest miękka, soczysta, rozpada się w ustach. Sos, choć śmietanowy jest lekki, a leśne grzyby dodają mu szlachetności. Doskonale smakuje z kluskami śląskimi i czerwoną kapustą, ja dzisiaj zaserwowałam ją z kaszą i surówką z czerwonej kapusty - jak się okazało, jest to równie dobre połączenie. 




Składniki dla 4 osób:
- 2 polędwiczki wieprzowe (około 800-1000g)
- 400g prawdziwków mrożonych
- 3 garście suszonych prawdziwków
- 2 duże cebule
- 2 duże ząbki czosnku
- 1 duży kubeczek śmietany 18% 
- 1 kostka rosołowa wołowa
- łyżka oleju, sól, pieprz, czosnek granulowany
- 4-5 gałązek pietruszki

Suszone grzyby zalewamy wrzątkiem i odstawiamy przynajmniej na godzinę, mogą postać nawet całą noc. Gdy zmiękną odcedzamy je (wodę zachowujemy) i kroimy na mniejsze kawałki. Mrożone (bądź w sezonie świeże) prawdziwki kroimy również na mniejsze kawałki. Cebulę kroimy w grube piórka, czosnek przeciskamy przez praskę. 
Kostkę rosołową rozpuszczamy w 300ml wrzącej wody. 
Polędwicę nacieramy łyżką oleju, posypujemy solą i pieprzem. 
Rozgrzewamy głęboką patelnię bądź brytfankę, kładziemy polędwicę i smażymy z każdej strony by się zarumieniła. Dodajemy cebulę i smażymy razem z mięsem aż się zeszkli. Dolewamy wodę po grzybach i dusimy razem około 5-7 minut. Polędwiczkę wyjmujemy, zaś do cebuli dodajemy grzyby zarówno świeże jak i suszone, przykrywamy i dusimy na małym ogniu. Polędwicę kroimy na plastry i wrzucamy do grzybów, dolewamy bulion wołowy, przeciśnięty przez praskę czosnek i dusimy razem około 15 minut. 
Do miseczki odlewamy część sosu, dodajemy do niego śmietanę i dokładnie mieszamy - zahartowana w ten sposób nie zrobi nam psikusów w daniu - nie rozwarstwi się, ani nie zrobią się grudki. Do garnka dorzucamy również pietruszkę - całe gałązki by łatwiej je było później wyłowić z sosu. Wszystko dokładnie mieszamy i doprawiamy do smaku solą, pieprzem i czosnkiem granulowanym.

* Gdy sos wyjdzie zbyt rzadki można zredukować go przez dłuższe duszenie lub zagęścić mąką (łyżkę mąki pszennej rozpuszczamy w odrobinie chłodnej wody, zawiesinę wlewamy do sosu i dokładnie mieszamy, zagotowujemy i gotowe).

Smacznego! :-) 

piątek, 1 stycznia 2016

Lekki brzoskwiniowy deser z serkiem waniliowym.

Bardzo lekki, delikatny i niskokaloryczny, jak na deser oczywiście. :-)
Zamiast brzoskwiń można użyć dowolnych owoców, w sezonie najlepsze będą świeże truskawki, maliny albo owoce leśne. Owocowe niebo w gębie!








Składniki na 5 pucharków:
- 600g waniliowego serka homogenizowanego (ja użyłam Danio)
- 2 galaretki brzoskwiniowe
- 1 duża puszka brzoskwiń (lub 500g dowolnych owoców)

Przygotowujemy wrzącą wodę do galaretki - połowę objętości podanej na opakowaniu (na 2 galaretki zamiast 1l wody użyjemy 0,5l), wsypujemy zawartość i dokładnie mieszamy do rozpuszczenia. 
Na dno pucharków wylewamy odrobinę galaretki, odstawiamy do lodówki, galaretka musi stężeć.
Resztę galaretki również chłodzimy - nie możemy użyć gorącej. 
Brzoskwinie odlewamy z syropu, połowę kroimy w drobną kostkę, drugą połowę miksujemy / blendujemy na gładki mus. 
Kiedy galaretka w pucharkach stężeje, a reszta osiągnie temperaturę pokojową zabieramy się do dalszej części naszego deseru.
Do musu brzoskwiniowego wlewamy odrobinę galaretki (mniej więcej 1/3 szklanki), mieszamy i zostawiamy w temperaturze pokojowej.
Serek homogenizowany przekładamy do miski, wlewamy resztę galaretki, dodajemy pokrojone brzoskwinie i dokładnie mieszamy. Masa zrobi się płynna, ale o to właśnie chodzi. Przelewamy całość do pucharków, wstawiamy do zamrażalnika i chłodzimy około 7-10 minut. Kiedy masa stężeje na wierzch wylewamy mus brzoskwiniowy i przekładamy pucharki do lodówki na przynajmniej 2-3 godziny. 
Ja swój deser udekorowałam plasterkami brzoskwiń i kiwi.

Smacznego! :-) 

sobota, 26 grudnia 2015

Sernik Oreo z białą czekoladą i malinami.

Sernik na zimno, iście królewski. Wygląda pięknie, smakuje jeszcze lepiej. Już mam pomysły na kilka innych wersji tego ciasta. :-)
Kremowy, zimy, wbrew pozorom nie jest za słodki, rozpływa się w ustach. 









Składniki na tortownicę o średnicy 18cm:
- 400g ciastek oreo (tradycyjne, z białym nadzieniem)
- 500g twarogu mielonego (ja polecam z Piątnicy)
- 120g masła
- 350g dobrej jakości białej czekolady
- 200ml śmietanki kremówki 36%
- 1 łyżka żelatyny
- 250g malin 
- 1-2 łyżeczki cukru pudru (opcjonalnie)

Tortownicę wykładamy dokładnie folią spożywczą (zarówno dno jak i boki). Ciastka Oreo wrzucamy do malaksera / blendera i rozdrabniamy na najwyższych obrotach, do powstania sypkiej masy. Dodajemy miękkie masło i miksujemy do połączenia składników. Tak przygotowaną masą wykładamy dno i boki formy, porządnie ugniatamy i wkładamy do lodówki na 15-20 minut. W tym czasie przygotowujemy masę serową.

Czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej (miskę z czekoladą umieszczamy w garnku, nad gotującą się wodą). Żelatynę rozpuszczamy w odrobinie gorącej wody, dokładnie mieszamy i odstawiamy na chwilę do przestudzenia. Kremówkę ubijamy na sztywno. Ser przekładamy do miski, chwilę spulchniamy go mikserem, dodajemy roztopioną czekoladę i mieszamy do połączenia składników, ciągle miksując wlewamy powoli żelatynę. Na koniec dodajemy ubitą śmietanę i delikatnie mieszamy, najlepiej za pomocą trzepaczki. Masa jest gotowa, gdyby dla kogoś była mało słodka można dodać cukru pudru do smaku.
Ser przekładamy do formy z ciasteczkami, dokładnie dociskamy i wyrównujemy powierzchnię. Na górze układamy maliny, lekko dociskając je do masy serowej.

Sernik wkładamy do lodówki na przynajmniej 5 godzin, najlepiej jednak zrobić go wieczorem i zostawić na całą noc. Należy okryć go delikatnie folią aluminiową by nie przejął niechcianych zapachów, a maliny nie przeschły. 

Smacznego! :) 

piątek, 25 grudnia 2015

Ciasto 3bit. Bez pieczenia.

Deser idealny, przynajmniej dla mnie. Kremowy, delikatny, rozpływający się w ustach. Do tego błyskawiczny w przygotowaniu, bez pieczenia. Ogólnie rzecz biorąc jestem przeciwniczką gotowych kremów i torebkowych wymysłów, ale nie w tym przypadku. Krem jest lekki i idealnie pasuje. Oczywiście możemy zrobić domową wersję kremu budyniowego z masłem, ale wtedy cały deser będzie bardzo ciężki i tłusty. 

Ciasto najlepiej smakuje mocno schłodzone. Robi wrażenie, nie znam osoby, której by nie smakowało. Polecam!





Składniki:
- 2 opakowania herbatników maślanych (około 60 sztuk)
- 1 puszka kajmaku 
- 200ml śmietany kremówki 36%
- 1-2 łyżki cukru pudru
- 2 opakowania kremu karpatkowego Delecta (bez gotowania)
- 750ml mleka
- 1 łyżka gorzkiego kakao

Puszkę kajmaku otwieramy i umieszczamy w rondelku z wrzącą wodą, tak by kajmak się lekko rozpuścił i nabrał kremowej konsystencji.
Krem ubijamy z zimnym mlekiem. Kremówkę ubijamy na sztywno, pod koniec dodajemy cukru pudru do smaku.
W formie do pieczenia bądź innym naczyniu wykładamy warstwę herbatników, na nich rozsmarowujemy połowę puszki kajmaku, następnie wykładamy połowę kremu. Kolejna warstwa jest taka sama: herbatniki, kajmak, krem. Na sam koniec układamy ostatnią warstwę herbatników na kremie, smarujemy ją bitą śmietaną i solidnie opruszamy przez sitko gorzkim kakao. Oczywiście jeśli forma, której użyjemy jest mała warstw będzie więcej.

Gotowe ciasto należy schłodzić w lodówce około 5-6 godzin, najlepiej smakuje na drugi dzień.

Smacznego! :-)